Witaj na moim blogu!

KATEGORIE POSTÓW




Poszukaj na blogu:

Subskrybuj bloga!

Otrzymuj powiadomienia o postach pocztą elektroniczną. Jeśli chcesz się zapisać wystarczy wpisać swój adres
e-mail poniżej:



Cracow Fashion Week; mój udział w pokazie: NO WASTE SHOW.

To, co się liczy dla nas, nie musi się liczyć dla innych, nawet jeżeli jesteśmy sobie bliscy.* Ogromnie się cieszę, że mogę dla Was na...

poniedziałek, 27 marca 2017

Cracow Fashion Week; mój udział w pokazie: NO WASTE SHOW.

To, co się liczy dla nas, nie musi się liczyć dla innych,
nawet jeżeli jesteśmy sobie bliscy.*

Ogromnie się cieszę, że mogę dla Was napisać ten post. Jak już doskonale wiecie uwielbiam modę. Bardzo uszczęśliwił mnie fakt, że mogłam uczestniczyć w takim ciekawym wydarzeniu, ale po kolei.


W tamtym tygodniu, na facebooku, znalazłam informacje o konkursie organizowanym przez  fanpage Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru SAPU (do której swoją drogą kiedyś chodziłam). Konkurs polegał na dodaniu w komentarzy swojej stylizacji. Do wygrania były właśnie wejściówki na różne pokazy Cracow Fashion Week. Mi udało się wygrać zaproszenie na pokaz eco mody NO WASTE SHOW. 

Jak zapewne doskonale wiecie trudności jakie miałam z dojazdem, godziny które nie bardzo mi pasowały, nie pokrzyżowały moich planów i byłam na pokazie! Nie mogło być przecież inaczej. Ja się nie poddaje. Od razu po pracy (czyli po 15) zaczęłam szukać drogi do Studia Zabłocie, w którym to odbywał się pokaz. Tramwaje? Autobusy? A na co to komu! Wybrałam pieszą wędrówkę i nie żałuje. Uwielbiam spacerować szczególnie po takich pięknych miejscach jak np. Kraków. Przeszłam przez rynek, Stare Miasto i znalazłam się w Galerii Kazimierz, stamtąd już nie daleko do miejsca docelowego. Sprawdziłam wszystkie możliwości powrotu do domu i okazało się, że to nie będzie takie proste. Na szczęście mam wspaniałego mężczyznę, który rozumie moją pasję i po mnie przyjechał. Jak go nie kochać?

Co mogę powiedzieć o samym pokazie? Było naprawdę super. Pomijając fakt, czekałam długo przed wejściem i nie wiedząc czemu nie wchodziłam (widziałam sporo ludzi i myślałam, że jeszcze nie wpuszczają). Gdy już zdecydowałam się wejść okazało się, że nie ma aż tak dużo miejsca jak myślałam. Na szczęście wejście było możliwe tylko z zaproszeniem dlatego miałam miejsce siedzące. Zajęłam miejsce i stwierdziłam, że nie mam aż tak złej widoczności chociaż mogło być lepiej. Muszę przyznać, że padłam prawie ze śmiechu (ten mój optymizm...) jak przede mną usiadł mężczyzna "bardzo dużej budowy", który zasłonił mi praktycznie wszystko. Na szczęście dwie osoby siedzące obok mnie przesunęły się o jedno miejsce i mogłam zająć jedno z nich. Zobaczycie na filmikach jaki miałam widok i przyznacie, że nie było tak źle ale oczywiście mogło być lepiej. Nie mam co narzekać. Naprawdę cieszę się, że mogłam zobaczyć taki pokaz. Kiedyś sama brałam w nim udział, z tym, że wtedy nasze kreacje były wykonane z papieru, w tym roku pierwszy rok SAPU miał do dyspozycji materiały, które były z 'odzysku' czyli jakieś stare ubrania, zasłony itp. 

video video video video video video

Osoby, które śledzą mnie na Snapchacie (malgorzat_t) lub Instagramie (malgorzataa_) mają "lepiej" ponieważ widziały relację z tego wydarzenia można powiedzieć "na żywo". Dodałam krótkie filmiki na mystory oraz instastory. Kto widział je wcześniej?


* cytat: Jonathan Carroll
3

czwartek, 23 marca 2017

Moje spotkanie z Jessicą Mercedes.

Zawsze sprawiaj by inny człowiek czuł się ważny.*

Długo (u mnie jest to kilka dni...) nie mogłam się zdecydować na napisanie tego wpisu. Podchodziłam do niego kilka razy. Chociaż od niedzieli minęło już trochę czasu i wiem, że takie posty najlepiej pisze się na "świeżo" to jakoś nie mogłam się za to zabrać. Może później dowiecie się dlaczego tak było.

Gdy tylko dowiedziałam się, że Jessica Mercedes ma być w Krakowie od razu się ucieszyłam. Wiedziałam, że w końcu spełni się jedno z moich małych marzeń (?), celów na ten rok. Jess śledzę od kilku lat, naprawdę podziwiam ją za to, że udało się jej zobaczyć pokazy najlepszych domów mody oraz, że współpracuje np. z Chanel. Naprawdę to nie jest mała rzecz. Wiem, że jest też jej wielu przeciwników i ludzi, którzy uważają, że nic nie osiągnęła ale każdy ma prawo do własnego zdania.
Uwielbiam jej styl, mega mnie inspiruje. Bardzo cenie sobie osoby, które ubierają się "inaczej", które mają swój styl i sposób patrzenia na modę.


W niedziele w końcu zobaczyłam ją na żywo. To było naprawdę fajne spotkanie (przynajmniej na początku). Jessica odpowiadała na pytania osób z publiczności i można było posłuchać ją na żywo. Naprawdę fajna sprawa. Przyglądałam się osobom, które tak jak ja przyszły na spotkanie. Muszę szczerze przyznać, że trochę się rozczarowałam. Myślałam, że będzie większa różnorodność jeżeli chodzi o ubrania. Nie muszę chyba wspominać jaki jest dzisiejszy trend obuwniczy ('superstary z adidasa') ale widziałam naprawdę DUŻO, jeśli piszę dużo to mam na myśli DUŻO, dziewczyn w tych butach. Większość niczym się nie wyróżniała z tłumu (i do tego te buty). Ja rozumiem modę i to, że każdy ma prawo nosić to co mu się podoba ale osobiście nie lubię gdy połowa miasta ma na sobie to co ja. Oczywiście było kilka osób, które ubiorem aż inspirowały, to muszę przyznać.

Dobra koniec już moich żalów na temat osób na spotkaniu. Jak już wspomniałam to jest indywidualna sprawa każdego. Po prostu musiałam o tym wspomnieć, bo gdybym tego nie zrobiła to chyba nie byłabym sobą.  


Może opowiem w końcu o samym spotkaniu, moim i Jess. Czekałam w kolejce, była ona dość spora ale stwierdziłam, że mam czas dlatego się nie spieszyłam ani tym bardziej nie pchałam do przodu. Czekałam i czekałam, przy okazji patrzyłam jak Jessica rozmawia z osobami, które do niej podchodziły, rozmawiała i robiła zdjęcia. Naprawdę ludzie siedzieli nie raz po kilka minut. Pomyślałam, że to naprawdę fajna sprawa, w końcu ją zobaczę i będę mogła zamienić z nią kilka słów. Ale no nie ma tak łatwo. Gdy zbliżała się moja kolei, dziewczyna, która z nią pracuje poprosiła o przygotowanie aparatów na zrobienie zdjęć ponieważ nie ma za dużo czasu. Jak się pewnie domyślacie kolejka nagle zaczęła się przesuwać w błyskawicznym tempie ponieważ tylko zdjęcie i "dziękuje". Mam zdjęcie, zdążyłam jej tylko powiedzieć "Jesteś dla mnie mega inspiracją" i usłyszałam "dziękuje". Tyle. Było mi smutno bo widziałam, że osoby, które chyba tylko "Jessice znają bo to jakaś sławna osoba" miały więcej czasu. Trudno. Tak musiało być. Mam nadzieje, że kiedyś uda mi się jeszcze coś zdziałać. 

Może napiszecie mi, że źle zrobiłam czekając na końcu kolejki. Muszę się jednak usprawiedliwić i napisać, że byłam kiedyś na spotkaniu z Ewą RLM i właśnie osoby, które stały na końcu miały najwięcej czasu na rozmowę. Zdjęcie możecie zobaczyć tutaj:  :klik

Nie tracę optymizmu! Przeżyłam małe rozczarowanie ale wiem, że to nie pierwszy i nie ostatni raz w życiu. Trzeba działać i się nie poddawać.

➧ Karolina Artymowicz - Vance Joy - 'Riptide' - Cover
* cytat: Dale Carnegie
20

czwartek, 16 marca 2017

#mystyle Szerokie spodnie / Inspirowane projektami projektantów.

W każdym z nas jest ktoś, kogo nie znamy. Przemawia do nas w snach
i tłumaczy, że widzi nas zupełnie inaczej, niż my – siebie.*

Cieszę się, że mogę napisać taki post. Zupełnie przez przypadek (chociaż ja nie wierze w przypadki!) trafiłam w sieci na zdjęcia z pokazów mody. Jadąc do pracy przeglądałam po prostu Pinteresta i oto cała tajemnica. Trafiłam na mega zdjęcia i od razu stwierdziłam, że będą idealnie pasować do tego wpisu!

('ktoś' wszedł w kadr, ale jest przesłodka!)

Jakiś czas temu postanowiłam zaszaleć i kupiłam zupełnie inne spodnie niż miałam dotychczas (jeśli obserwujecie mnie od jakiegoś czasu to wiecie, że i tak nie mam ich za dużo). Takie spodnie chodziły za mną bardzo długo, ale zawsze było coś z nie tak albo sama się dziwnie w takich czułam. Te są można powiedzieć idealne. Super się w nich czuje, a przecież to jest najważniejsze. 


Fajnie było się dowiedzieć, że stylizacje w podobnym stylu można było zobaczyć na wybiegach w tym roku. Ciekawa informacja, szczególnie dla kogoś kto się interesuje modą. Ciekawa jestem jaka jest wasza opinia na temat stylizacji z wybiegów. Może macie jakieś ulubione domy mody, które obserwujecie od lat, albo któryś projektant tworzy idealnie w Waszym stylu? Ja muszę przyznać, że nie mam jednego ulubionego. Może to trochę dziwne, ale tak mam. Widziałam też, że było 'małe' zainteresowanie moją nową fryzurą. Na zdjęciach możecie zobaczyć efekty.  Lepsze takie pokręcone czy proste?


Przepraszam za jakość zdjęć. Bardzo mi przykro, że takie wyszły. Trochę takie smutne, a przecież idzie wiosna! Robiło się już ciemno (brakowało mi czasu, żeby zrobić je wcześniej, a bardzo chciałam!). Mam nadzieje, że mi to wybaczycie. Następnym razem na pewno będzie już lepiej. Chciałam dodać ten wpis, mam nadzieje, że za jakiś czas z miłą chęcią do niego wrócę i sprawdzę co mi się podobało. Ciekawa jestem co pomyślę o tej stylizacji za kilka lat.


A teraz wspomniane zdjęcia z wybiegów:


             Ports 1961                               Alexander Wang            


Jest jedna. bardzo znacząca różnica, a mianowicie: kolor!
Mimo wszystko fajnie jest zobaczyć na wybiegu coś co samemu ma się ochotę nosić.
Szerokie spodnie wracają do łask, a myślałam kiedyś, że nigdy takich już nie założę.
Ale to jestem ja. wiadomo.

Co myślicie o takich spodniach?

* cytat: Carl Gustav Jung
22

piątek, 10 marca 2017

Czas na zmiany. Moja nowa fryzura.

Kiedy kobieta obcina swoje włosy,
wkrótce zmieni swoje życie.*

Pogoda zrobiła się już naprawdę wiosenna, uwielbiam to. Naprawdę cieszę się, że jest coraz cieplej. Ale dość już o tym, nie będę przecież pisać o pogodzie. Bardzo dużą część mojego czasu pochłania moja praca natomiast cały czas myślę o blogu i jest on naprawdę moją wielką pasją. Cieszę się, że mogę tutaj pisać moje przemyślenia oraz jestem bardzo szczęśliwa, że są osoby które to czytają. Naprawdę to znaczy dla mnie dużo.

Wiosna się zbliża więc postanowiłam coś zmienić. Wiem, że wiele osób uważało moje włosy za super (dostawałam dużo komentarzy) ale to tylko włosy i odrosną.


Fani Gry o Tron na pewno zauważyli koszulkę, a dopiero później mnie. Takie cudeńka można znaleźć w mojej pracy. Jak tu jej nie uwielbiać?  "Mother of dragons". (Łączę się w bólu z innymi fanami serialu, ponieważ jak dobrze wszyscy wiemy 7 sezon będzie miał swoją premierę dopiero w lipcu, a nie jak co roku w kwietniu.)

Wracając do tematu. Znudziła mi się moja fryzura i postanowiłam coś zmienić. Z dnia na dzień umówiłam się na wizytę u fryzjera, swoją drogą, jeśli by ktoś pytał to był to salon "Maniewski" w Krakowie. Czy jestem zadowolona? Z fryzury tak ale co do obsługi mam mieszane uczucia. W recepcji pracują naprawdę przemiłe dziewczyny ale co do samego fryzjera, u którego byłam naprawdę ciężko jest mi się wypowiedzieć. Może dlatego, że spodziewałam się naprawdę czegoś innego, większej porady i podejścia do moich włosów. Jestem może też za bardzo wymagająca. Oceniam 4 na 5.


Jeśli mam być szczera, a zawsze taka jestem, to muszę przyznać, że uwielbiam swoją nową fryzurę. Naprawdę czuje się świetnie. Jest mi po pierwsze bardzo wygodnie, a po drugie uważam, że nadała mi odpowiedniego charakteru. Tamte włosy, może i były fajne ale jak dla mnie były też nudne.

Bardzo lubię zaplatać na noc trzy francuzy i rano rozplatać. Mam mega loczki! W następnych postach pewnie opublikuje jakieś zdjęcia z taką fryzurą.


Zastanawiałam się nad tym, aby moje włosy oddać na peruki dla dzieci. Jednak stwierdziłam, że nie obcinam ich aż tak bardzo, a po drugie włosy, które obcięłam były bardzo pocieniowane i już na końcach "lekko" zniszczone. Szkoda, bo bardzo chciałabym pomóc gdybym tylko mogła. Razem z fryzjerem stwierdziliśmy jednak, że lepiej będzie mi w takiej długości włosów niż w takiej o jakiej początkowo myślałam. Chciałam mieć jeszcze krótsze (zwariowałam chyba haha).


Wracając do tematu pogody, mam nadzieje, że będzie teraz coraz cieplej, a zima da nam spokój. Słońce naprawdę dało mi dużo pozytywnej energii! Mam nadzieje, że Wy też miło spędziliście pierwsze słoneczne dni i że macie dużo motywacji i chęci do działania w swoim życiu.

    

Dla porównania dodam Wam zdjęcia moich włosów przed i po. Ciekawa jestem Waszych szczerych opinii, jak zawsze wiem, że mogę na takie liczyć. Mimo tego jakie by one nie były. Ja się czuje super i uważam, że ta zmiana jest bardzo pozytywna!



Lubicie zmiany? Jak do nich podchodzicie?
Wszystko planujecie czy podejmujecie decyzje spontanicznie?




Ed Sheeran - I See Fire (Kygo Remix)
* cytat: Coco Chanel
31

czwartek, 2 marca 2017

Twoje życie może być kogoś marzeniem.

Nie musisz udawać, że jesteś silny
nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze,
nie martw się tym, co pomyślą inni,
jeśli musisz, płacz...*

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad pewną sprawą, chociaż może nie tyle zastanawiam co po prostu stwierdzam fakty. Ludzie bardzo często zapominają o tym co mają i za co powinni być wdzięczni.  Wiem też o tym, że znajdą się osoby, które napiszą mi, że "przecież każdy ma problemy i one są dla niego najważniejsze", ja o tym wiem ale nie o tym będzie ten post.



Zapominamy o swoim życiu w podążaniu za tym innym, lepszym. To jest strasznie przykre, że nie zwracamy uwagi na to co nas otacza i co już posiadamy. Widzimy siebie za kilka lat jako szczęśliwych ludzi, którzy mają to o czym teraz marzą. Zapominamy o najważniejszej kwestii, że życie jest tu i teraz, a nie tam i potem.

Zastanawialiście się kiedyś czy Wasze życie przypadkiem nie jest kogoś marzeniem? Może to dziwnie brzmi ale coś w tym jest. Na pewno każdy z nas ma swoje problemy, są dla niego ważne i każdy wolałby, żeby ich nie było. Nie możemy zapominać o tym co jest w naszym życiu dobre i że są na świecie osoby, które bardzo chętnie przyjęłyby takie życie jakie my mamy.

Obserwuje bardzo dużo ludzi, których mijam na swojej drodze. Nie raz widać, że są to biedniejsze osoby, a znowu kiedy indziej mijam naprawdę zamożnych ludzi. Ci bardziej zamożni też mają swoje problemy, chociaż inne niż Ci biedniejsi. Tak jak biedny dałby dużo, żeby stać go było np. na super samochód z salonu, dom i markowe ubrania, tak czasami ten bogaty człowiek chciałby mieć więcej czasu dla rodziny i bliskich, bo nie raz jest tak, że pracuje całymi dniami i nie ma czasu nawet na miłość. Musimy pamiętać o tym, że każdy człowiek na świecie ma swoje problemy i są one zależne od tego, jakie życie prowadzi.

Podam Wam pewien przykład, który jakiś czas temu "znalazłam". Zapewne wielu z Was będzie wiedziało o kim pisze, ale nie chce wymieniać jej z imienia i nazwiska (lub z pseudonimu). Pewna dziewczyna, która jest bardzo zafascynowana Justinem Bieberem mówiła kiedyś (i oczywiście nadal mówi), że jej największym marzeniem jest spotkać się ze swoim idolem. Jest to bardzo zrozumiałe, skoro on jest dla niej ważną osobą, którą się inspiruje i ma on jakiś wpływ na jej życie. Dziewczyna ta jest dosyć popularna w Internecie więc komentarz o którym zaraz Wam napisze był tylko kwestią czasu. Ona jest tak pochłonięta tym, że chciałaby się spotkać z Justinem, że nie zauważa tego, że to ona może być idolem dla kogoś. Pod jednym z jej postów na Instagramie pewien chłopak napisał "moim marzeniem jest spotkać się z Tobą". Nie wiedziałam czy jest to na żarty czy nie, ale dało mi to naprawdę do myślenia. Myślę, że niestety tylko mi. Niekiedy nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak my byśmy postąpili w pewnych sytuacjach a wymagamy tego od innych. Ona marzy o spotkaniu z idolem tak samo jak ten chłopak z nią. Dlaczego więc ona mu tego nie zagwarantuje? Spełniłaby czyjeś marzenie. Tak samo Justin ma prawo mieć jej "prośby i marzenia" gdzieś. 

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że to jak my postrzegamy świat i to jakie mamy marzenia to tylko nasze życie. Nikt inny tak tego nie widzi (no może nie w stu procentach tak samo). 


Może Ty jesteś dla kogoś inspiracją
i Twoje życie jest takie o jakimś ktoś w tej chwili marzy?




* cytat: Paulo Coelho
28

poniedziałek, 27 lutego 2017

#mystyle Black in Prague / youtube

Lękamy się utracić to, co już posiadamy*

Praga to piękne miasto i pełne inspiracji dlatego nie mogło zabraknąć wpisu z serii #mystyle.
Mam nadzieje, że nie zanudzicie się zdjęciami, które zaraz zobaczycie. Będzie ich trochę ale po pierwsze nie mogłam się zdecydować, a po drugie to chyba moje ulubione zdjęcia jak do tej pory. Kto obserwuje mnie na Instragramie ten już pewnie niektóre z nich widział.


Uwielbiam taki styl i mega się czuje w takich stylizacjach. Moim zdaniem gdy ubieramy to w czym czujemy się najlepiej to dodaje nam to pewności siebie i motywuje do działania! Sama po sobie to widzę. Gdy mam na sobie coś co naprawdę odpowiada mojemu stylowi czuje, że mogę wszystko. Czuje się sobą. Znalezienie swojego stylu naprawdę jest ważne. Nie podążajmy ślepo za modą, wybierajmy z niej to co pasuje do naszej osobowości.


Koszule, którą mam na sobie kupiłam sobie w sklepie, w którym pracuje. Bardzo mnie to cieszy ponieważ długo szukałam czegoś podobnego, a ta od razu skradła moje serce. Uwielbiam swoją prace jeszcze bardziej.



Spódnicę kupiłam w tamtym roku w H&M, jest to moja ulubiona spódnica. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i od razu wiedziałam, że musi być moja. Szukałam takiej bardzo długo (w sumie to chyba jak większość rzeczy, które kupuje). Bardzo ucieszył mnie jej widok w sklepie. Wiem, że to nie każdego styl ale ja ją uwielbiam. Najważniejsze jest to jak my czujemy się w ubraniach, które nosimy.



Nigdy bym nie przypuszczała, że nadejdzie taki dzień, w którym będę mogła z Wami podzielić się tą informacją. Długo nad tym myślałam i stwierdziłam, że chciałabym spróbować. Założyłam kanał na Youtube. Chciałabym umieszczać na nim filmiki, które w pewien sposób będą motywować i inspirować. Sama takie uwielbiam i mam nadzieje, że mi się to uda.

Początki są trudne, bo sama się przekonałam ile pracy trzeba w to włożyć. Jeśli ktoś byłby chętny to zapraszam na mój kanał: małgorzatt, Niżej dodaje mój pierwszy film, który stworzyłam. Licze na Wasze szczere opinię, wiem że takie będą.


❤ 25 lutego blog skończył roczek. Dziękuje, że jesteście ze mną!
98 obserwujących. Bardzo mi miło.

*cytat: Paulo Coelho
26

poniedziałek, 20 lutego 2017

Praga, najpiękniejsze miasto jakie widziałam.

Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych dni swojego życia.
Wracaj do nich, ilekroć w twoim życiu zaczyna się walić.*

Tak, dobrze widzicie po tytule! Odwiedziłam Pragę i śmiało muszę stwierdzić, że jest to najpiękniejsze miasto jakie widziałam. (Chciałam bardzo przeprosić za to Kraków, który też uwielbiam.) Praga jest przepiękna w każdym zakątku. Przeszliśmy ją z moim mężczyzną chyba dookoła. Mieliśmy na to dwa i pół dnia. Wyjechaliśmy w czwartek rano i byliśmy tam ok 14, a wróciliśmy do Polski w niedziele ok 16. Mieliśmy zaplanowane co chcemy zobaczyć, gdzie najlepiej zjeść i jak dojść z dworca do naszego miejsca zameldowania. Warto to wszystko zaplanować, żeby potem w pełni cieszyć się z wyjazdu i się nie denerwować.


Muszę przyznać, że jest to chyba jedyne takie miasto gdzie każda ulica mi się podobała i miała coś w sobie. Nawet gdy trochę zboczyliśmy z trasy to nadal było pięknie.Stare miasto jest cudowne, piękna architektura i uliczki. Nowej części miasta również nie mogę nic zarzucić. Chociaż te dwie części różnią się od siebie, to obydwie mają swój urok.  


Oczywiście nie mogliśmy pominąć stadionu z racji tego, że pasją mojego chłopaka jest piłka nożna. Musieliśmy zrobić sporo kilometrów, żeby tam dotrzeć, ale było warto. Uwielbiam sprawiać mu radość.



Cieszę się, że udało mi się zjeść tradycyjne czeskie jedzenie. Miałam to w planach. Fajnie jest spróbować innych smaków niż te znane na co dzień. Muszę jednak przyznać, że Czesi nie za bardzo trafili w mój gust smakowy. Nie mogłam doczekać się polskiego jedzenia! To kocham najbardziej.


Jeśli chodzi o ten słodki przysmak to jestem naprawdę jego fanką i już tęsknie za tym smakiem. Coś pysznego. Mam nadzieje, że kiedyś uda mi się jeszcze go spróbować.

W ostatni wieczór poszliśmy zobaczyć "Tańczący dom". Atrakcja ta była oddalona o 300 m od naszego zakwaterowania, a mimo to zdecydowaliśmy się ją zobaczyć dopiero na końcu. Muszę przyznać, że bardzo ciekawy budynek.

Mam jeszcze sporo zdjęć z tego cudownego miejsca. Zostawię je jednak na wpisy z serii #mystyle. Mam nadzieje, że będziecie ich oczekiwać. 

Byliście kiedyś w Pradze?

 


➧Ed Sheeran - Shape Of You
* cytat: Phil Bosmans
35

wtorek, 14 lutego 2017

Od dziś już nic nie muszę, tylko chcę! Moja nowa praca.

Staramy się utrzymać kontrolę nad tym maleńkim skrawkiem świata,
który stworzyliśmy wokół siebie...*

Pewnie wielu z Was zauważyło, że ostatnio wpisy pojawiają się rzadziej. Jest to spowodowane tym o czym możecie przeczytać w tytule posta. Tak, znalazłam nową pracę. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Szukałam jej kilka miesięcy, nie chciałam chwytać się byle czego. Chciałam znaleźć coś co będzie mi się podobało i co będzie chociaż w jakimś małym stopniu sprawiało mi radość.


Więcej obowiązków, poranne wstawanie, mniej czasu dla siebie i bliskich. Same minusy? Oczywiście, że nie. W takim razie co jest fajnego w pracy? Przede wszystkim poczucie stabilizacji finansowej, osoby dorosłe wiedzą o czym mówię. Zawsze dobrze jest mieć swoje pieniądze, żeby móc je wydać na co się tylko chce i kiedy się chce. Moim marzeniem było spróbować pracy w sklepie odzieżowym, niestety nie miałam doświadczenia ani umiejętności, wiedziałam, że będzie ciężko. Jaka była moja radość gdy po wysłaniu cv odezwała się do mnie właścicielka sklepu! Umówiłam się z nią na rozmowę i jak się później okazało nie byłam jedyna. Przyznam, że trochę się zasmuciłam, że jest tyle kandydatek na to jedno miejsce (ok 20 dziewczyn). Rozmowa przebiegła bardzo fajnie, chociaż wiadomo nerwy robiły swoje. Wieczorem tego samego dnia, właścicielka zadzwoniła i zaprosiła mnie na dzień próbny. Ucieszyłam się ogromnie!

Na dniu próbnym było bardzo ciekawie, poznałam dziewczynę, która tam już pracuje od jakiegoś czasu. Jest naprawdę fajna. Bardzo chciałam dostać tę pracę i starałam się jak mogłam. Po skończonej pracy musiałam czekać na telefon. Czekałam ponad dwa tygodnie. Straciłam już nadzieje (w między czasie mój chłopak i ja zarezerwowaliśmy sobie podróż walentynkową, o której na pewno będzie osobny post!), aż tutaj niespodziewanie dostałam telefon, czy mogę przyjść do pracy. Byłam szczęśliwa ale jednocześnie zestresowana tym, że mam inne plany. Wszystko przebiegło super, właścicielka jest naprawdę w porządku i udało mi się z nią dogadać. Nie ma problemu z moim wyjazdem.

Pracuje w sklepie odzieżowym z końcówkami kolekcji. Może są to starsze kolekcje, ale nie do końca bym tak o tym powiedziała. Wiele razy udało mi się znaleźć rzecz (swoją drogą tanią), która była bardzo podobna do tych, które teraz możemy znaleźć w sieciówkach. Naprawdę polecam takie sklepy. 

Nie muszę chodzić do tej pracy. Nikt mnie nie zmuszał. Po prostu bardzo chciałam sprawdzić swoje siły w tej branży. Może dla kogoś to nie jest praca marzeń i wbrew pozorom nie jest to łatwa praca, ale najważniejsze to robić to co się lubi. Uwielbiam pomagać klientkom w doborze ubrań lub po prostu z nimi porozmawiać. Trzymajcie kciuki żebym nadal miała w sobie tyle motywacji i żeby praca nadal była dla mnie super!


Nikt mnie nie zmuszał do pracy i chociaż muszę dojeżdżać sporo kilometrów i codziennie tracić sporo czasu to jestem bardzo zadowolona! Nic nie muszę, sama tak zdecydowałam. To jest jedno z najlepszych uczuć. Być odpowiedzialnym za swoje czyny i robić to co się chce.

Czasami dorosły człowiek chciałby, żeby ktoś za niego zadecydował jak wtedy gdy był dzieckiem. Wszystko wtedy było takie proste, nie musieliśmy podejmować decyzji. Robiono to za nas. Ja jednak cieszę się, że jestem dorosła i że mogę brać odpowiedzialność za swoje życie. Każdy z nas powinien BARDZO starać się by robić to co chce i dążyć do spełnienia swoich marzeń.

Trzymajcie kciuki za moją nową pracę!
Życzę Wam, żebyście podejmowali dobre dla siebie decyzje.


➥ Zauważyłam, że spodobały się Wam kosmetyki do makijażu, których używam. W szczególności paletka Zoevy oraz baza pod makijaż Benefit. Można je kupić na stronie Sephory. Z tej okazji mam dla Was niespodziankę: Kody Rabatowe Sephora pochodzące ze strony Rabble. Może komuś się przydadzą.


* cytat: Paulo Coelho
54

poniedziałek, 6 lutego 2017

Mój codzienny makijaż.

A smile is the prettiest thing you can wear.

Uwielbiam czytać takie wpisy i stwierdziłam, że sama taki napiszę. Będzie to za jakiś czas fajne przypomnienie dla mnie czego używałam. Mam nadzieje, że Was również zainteresuje ten temat.
Czym dla mnie jest makijaż? Dla mnie jest to sposób wyrażania siebie, tak jak moda. Uwielbiam się dobrze ubrać, odpowiednio do mojego stylu. Tak samo mam jeśli chodzi o make-up. Maluje się po to, żeby wyrazić siebie, podkreślić swój charakter i humor, który mam danego dnia.

Sami pewnie macie tak, że w jeden dzień macie ochotę zaszaleć, a w inny wręcz przeciwnie. W ten pierwszy wspomniany przeze mnie dzień uwielbiam wymyślać przeróżne stylizacje z moich ubrań i super się wymalować. Maluje nawet kreskę i szaleje z cieniami! W inny dzień, taki bardziej leniwy, lubię siedzieć w piżamie, dresie czy w innym wygodnym dla mnie ubraniu. Nie przeszkadza mi wtedy, że jestem bez makijażu.

Dla mnie makijaż jest dodatkiem i sposobem na wyrażanie siebie. Nie muszę go mieć gdy mam zły dzień czy po prostu humoru, żeby się malować. Nie jestem typem osoby, która bez makijażu za żadne skarby nie pokaże się innym ludziom. Akceptuje siebie. I chociaż wiem, że lepiej czuje się w makijażu to będąc np. chora, nie mam zamiaru malować się tylko dlatego, że może ktoś sobie coś pomyśli. A niech sobie myśli, to nie moja sprawa.

Bardzo lubię podkreślać swoje brwi. Moje naturalne są dosyć liche i praktycznie na łukach ich nie widać. Przyzwyczaiłam się do tego i przecież nie mam co narzekać bo gdy tylko mam ochotę mogę je sobie 'dorobić'. Spotkałam się kiedyś z taką sytuacją, że osoba, która mnie znała i widziała moje brwi które 'sobie maluje' bardzo je chwaliła. Cieszył mnie ten fakt i było mi bardzo miło. Miło nie było mi wtedy gdy pewnego dnia stwierdziłam, że chcę trochę mniej je podkreślać i do tego stosowałam kredki zamiast konturówki do brwi (o której będzie później). Osoba ta od razu zauważyła różnice i widać było, że jej się nie podobało. Powiedziała nawet, że ładniej mi w tamtych brwiach. Może to i prawda, że mi ładniej ale nie o to w tym chodzi. Chce Was uświadomić, że skoro to nie są moje prawdziwe brwi to jak każdy człowiek mam prawo pokazać się światu 'normalnie' i jest to dla mnie dziwne, że niektórzy tego nie rozumieją.

Makijaż powinien być formą relaksu, zabawy. Dla mnie taki jest. Niektórzy niestety zapominają o tym. Malują się tylko po to, żeby pokazać się innym i ukryć swoje prawdziwe 'ja'. Uważam to za coś dziwnego, bo przecież każdy jest jaki jest i powinniśmy o tym pamiętać.  Po co się malować jeśli sprawia nam to trud i jest dla nas czymś nieprzyjemnym? Ja sama uwielbiam sam proces gdy wykonuje makijaż! Jest to dla mnie naprawdę relaks. Cieszę się gdy mogę pozwolić sobie na odrobinę dłuższy czas na makijaż, wtedy mogę się wyszaleć.

Przejdźmy już może do kosmetyków, które używam podczas swojego 'normalnego' codziennego makijażu. Gdy chcę go zrobić na szybko i tak, żeby mi się podobało. Jeśli spotkalibyście mnie (albo widzicie na zdjęciach) to zapewne byłabym pomalowana tymi kosmetykami. 


Zacznę może od bazy pod makijaż. Nie używałam jej przez bardzo długo, praktycznie zaczęłam jej używać dopiero chyba niecały miesiąc temu (a maluje się, tak na poważnie, odkąd skończyłam technikum). Kiedyś myślałam, że jest to zbędny kosmetyk, ale jednak widzę różnicę.

● Benefit Cosmetics The POREfessional


Słyszałam bardzo wiele dobrego o tej bazie. Mam problem z lekko rozszerzonymi porami w okolicach nosa i fajnie wyrównuje strukturę twarzy. Jest to nietani produkt dlatego kupiłam najmniejszą pojemność, żeby sprawdzić jak będzie u mnie działać. Nigdy nie miałam problemu z utrzymywaniem się podkładu ale jednak widzę, że ta baza jest w stanie utrzymać go jeszcze dłużej i w trudnych warunkach (np. podczas imprezy). Nie jest to chyba jednak kosmetyk niezbędny dla mnie. Mam go i używam ale nie wiem czy kupię ponownie.

● Bourjois, 123 Perfect Foundation


Tego podkładu używam już od kilku lat (oczywiście jest to już któreś z kolei opakowanie!).Nie mam dużego doświadczenia jeżeli chodzi o podkłady bo wcześniej używałam tylko Healthy Mix. Mój kolor to ten najjaśniejszy czyli 51. Myślę jednak nad zmianą, tak jak pisałam Wam w ostatnim poście. Lubię ten ale jednak chyba za bardzo matowi moją skórę, a ona jest już sama w sobie sucha. Co mogę o nim napisać? Jest to podkład, który moim zdaniem bardzo dobrze wygląda podczas robienia zdjęć. Sprawia, że skóra jest idealnie gładka. Pod tym względem bardzo go lubię.

●Brązujący puder w kamieniu MATT BRONZING & CONTOURING POWDER 311 NUBIAN DESERT


Tego bronzera używam już od chyba roku. Bardzo go lubię. Wcześniej używałam róż z MAC-a, który miał taki odcień, że spokojnie można było używać go do brązowienia. Chodzi mi o MAC Harmony. Był to również  fajny kosmetyk, którego używałam przez kilka lat (nadal nie zdołałam go wykończyć). Denerwowało mnie tylko to, że zbyt mocno nałożony wydawał się pomarańczowy, przy mojej karnacji było to bardzo widać. Z MAC-a przerzuciłam się na KOBO (za niecałe 20zł). To co droższe nie zawsze oznacza lepsze. Nubian Desert to naprawdę ciekawy odcień, można nim bardzo ciekawie wymodelować twarz. Uwielbiam go.

● Zoeva Caramel Melange Eyeshadow. Paleta cieni do powiek.


Jest to mój nowy nabytek w którym od razu się zakochałam. Uwielbiam te kolory. Kiedy chcę mogę zaszaleć z makijażem, a kiedy indziej mogę zrobić go bardzo minimalistycznie. Odcienie bardzo przypadły mi do gustu. Cienie są naprawdę dobrej jakości. 

● Eveline, Volumix Fiberlast Mascara Lenght & Curl Up.


Odkryłam tę maskarę przez przypadek. Podczas oglądania jakiegoś filmiku na Youtube ktoś o niej wspomniał w komentarzu i tak mnie zaciekawiła, że postanowiłam ją wypróbować. Kosztuje coś około 12 zł i jest naprawdę super! Wydłuża, podkręca, daje super kolor i to co najważniejsze nie robi efektu "pandy", czyli nie odbija się pod oczami podczas noszenia. Uwielbiam ją.

● Wodoodporna Konturówka do brwi w żelu.


Ten kosmetyk całkowicie zrewolucjonizował mój makijaż. Sprawił, że uwielbiam swoje brwi. Pisałam o nim na początku postu. Co prawda wymaga on wprawy, bo sam nic nie zdziała. Trzeba umieć dorysować brakujące włoski oraz w moim przypadku nadać kształt brwiom. Mimo to bardzo go polecam. Jak to mówią trening czyni mistrza. Ja sama jeszcze się sporo muszę nauczyć.


To tyle z kosmetyków po które sięgam intuicyjnie na co dzień. Mam jeszcze kilka innych ale nie o tym jest ten post. Mam nadzieje, że dotrwaliście do końca i że podzielicie się ze mną waszą opinią na temat makijażu.


Co sądzicie o makijażu?
Malujecie się na co dzień?



54

czwartek, 2 lutego 2017

Miłość – siła, która rozkrusza lodowce.

Posiadam tyle, a wszystko pochłania uczucie do niej.
Posiadam tyle, a bez niej wszystko jest niczym.*

Mamy luty. "Jak ten czas leci", powie pewnie nie jedna osoba. Dopiero co witaliśmy nowy rok. Drugi miesiąc w kalendarzu jest może najkrótszy, ale czy przez to jest mniej ważny?


Luty wielu osobom kojarzy się ze świętem zakochanych i z przesadą, która mu towarzyszy. Sklepy prześcigają się w pomysłach na wystawy, a restauracje oferują przeróżne oferty w ten 'wyjątkowy' wieczór. Przecież w ten dzień wymagane jest, aby coś robić i koniecznie musi to być romantyczne. Najlepiej, żeby było to coś lepszego niż robią inni i żeby widzieli jak wielkim uczuciem się obdarzamy.

Moim zdaniem to nie polega na tym. Miłość trzeba okazywać osobom, które kochamy, nie tylko od święta i nie na pokaz. Jeśli chodzi o Walentynki to odkąd pamiętam bardzo je lubiłam. Nawet wtedy gdy nie byłam w związku. Dla mnie jest to bardzo radosne święto. Mimo tych wszystkich sztucznych rzeczy i okazywania uczuć publicznie ma coś w sobie. Przypomina nam o tym, jak ważna jest Miłość w naszym życiu i ile znaczy.


Jestem teraz w związku. Trwa on już ponad cztery lata. Dla jednych to mało dla drugich bardzo dużo. Ja zawsze mam problem z odpowiedzią na to pytanie. Z jednej strony jestem dłużej ze swoim mężczyzną niż przeciętna gimnazjalistka ze swoim chłopakiem (czyli kilka miesięcy), a z drugiej do małżeństwa z długoletnim stażem (czyli jakieś 30 lat) naprawdę nam daleko. Co chcę przez to powiedzieć? Nie ważne ile jest się ze swoją ukochaną osobą, ważne jest to, żeby cały czas być dla siebie wsparciem i wspólnie patrzeć w przyszłość.

W miłości chodzi przede wszystkim o to, żeby się nawzajem rozumieć. Nie trzeba być ideałem, bo takich nie ma. Po prostu trzeba starać się być najlepszą wersją siebie. Bardzo ważne w związku jest zaufanie i szczerość, bez tego nie ma tak naprawdę prawdziwego uczucia. Takie jest moje zdanie. Powinniśmy się szanować i nawzajem sobie pomagać.


Mój mężczyzna ma zupełnie inne zainteresowania niż ja (z jednym wyjątkiem! Razem lubimy jeździć na mecze piłki nożnej). Mimo to mnie wspiera w tym co robię i wie, że jest to dla mnie ważne. Wiele razy się poświęcał i chciał mi pokazać, że warto. Wierzy, że to co sobie wymarzyłam ma sens. Za to Go kocham. Jest moim partnerem i jednocześnie przyjacielem. Taka relacja jest najlepsza!

Bardzo ciężko byłoby mi spełnić niektóre z moich marzeń gdyby nie On. Z nim wiele podróżowałam i zobaczyłam piękne miejsca. Jest nawet na wielu zdjęciach na moim blogu. On pokazuje mi, że jeśli się bardzo chce to można wszystko osiągnąć. Jestem wdzięczna za to, że go mam. Wiele razem przeszliśmy. Wiele przygód mamy za sobą, ale wiem też, że bardzo wiele przed sobą.

Dobrze jest ubrać w słowa emocje, które się czuje. Może jeszcze nie wiecie, a przynajmniej nie wszyscy ale czasami pisze wiersze. O miłości mam naprawdę sporo. Chętnie się z Wami podzielę jednym z nich.

Tak nigdy nie było
To jest taki strach
że mi Ciebie zabraknie
I mi będzie Ciebie brak

Niczego się tak nie boje
Jak tego że Ty
Jednak stwierdzisz, że beze mnie 
chcesz prześnić swoje sny
Jak tego, że Twoich moje
nie zobaczą już oczy
Jak tego, że bez Ciebie
będę zasypiać w nocy

Nigdy tak nie było
Nie wiem co robić
Może Twoją żoną pozwól mi się zgodzić
być.

Według Wikipedii jest uważana za "sens życia człowieka". Każdy chciałby mieć kogoś kto go kocha. Prawie każdy kogoś takiego ma i nie jest to "druga połówka" tylko rodzina i przyjaciele, którzy zawsze są blisko nas. Należy o tym pamiętać. Często przez to święto, które wypada w połowie lutego o tym zapominamy. Próbuje nam się wmówić, że będziemy szczęśliwi tylko będąc z kimś i że bez tego jest beznadziejnie. Nie jest tak i nie wolno tak myśleć! Jest wiele osób, które nas kochają i które my kochamy. Warto się skupić na pielęgnowaniu relacji z takimi ludźmi, zająć się sobą, swoją pasją, a ta miłość na którą tak czekamy na pewno się pojawi. Jeśli szuka się czegoś na siłę to zazwyczaj zapomina się o sobie, a najważniejsze w budowaniu relacji z drugą osobą jest to, jak postrzegamy siebie. Musimy lubić siebie.


Dlaczego wymagamy od obcego nam człowieka, żeby nas pokochał
skoro nawet my sami się nie lubimy?



➥ Może kogoś to zainteresuje. Na stronie Rabble można znaleźć fajne kody rabatowe. Tym razem mogę polecić Wam Kody Rabatowe Sephora. Może macie w planach jakiś zakup? Ja nadal waham się nad pewnym podkładem, bo mój obecny już się powoli kończy. Szukam w miarę dobrze kryjącego i nadającego się do cery suchej.
* cytat: Johann Wolfgang von Goethe
60