Witaj na moim blogu!

KATEGORIE POSTÓW




Poszukaj na blogu:

Subskrybuj bloga!

Otrzymuj powiadomienia o postach pocztą elektroniczną. Jeśli chcesz się zapisać wystarczy wpisać swój adres
e-mail poniżej:



Praga, najpiękniejsze miasto jakie widziałam.

Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych dni swojego życia. Wracaj do nich, ilekroć w twoim życiu zaczyna się walić.* Tak, dobrze wi...

poniedziałek, 20 lutego 2017

Praga, najpiękniejsze miasto jakie widziałam.

Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych dni swojego życia.
Wracaj do nich, ilekroć w twoim życiu zaczyna się walić.*

Tak, dobrze widzicie po tytule! Odwiedziłam Pragę i śmiało muszę stwierdzić, że jest to najpiękniejsze miasto jakie widziałam. (Chciałam bardzo przeprosić za to Kraków, który też uwielbiam.) Praga jest przepiękna w każdym zakątku. Przeszliśmy ją z moim mężczyzną chyba dookoła. Mieliśmy na to dwa i pół dnia. Wyjechaliśmy w czwartek rano i byliśmy tam ok 14, a wróciliśmy do Polski w niedziele ok 16. Mieliśmy zaplanowane co chcemy zobaczyć, gdzie najlepiej zjeść i jak dojść z dworca do naszego miejsca zameldowania. Warto to wszystko zaplanować, żeby potem w pełni cieszyć się z wyjazdu i się nie denerwować.


Muszę przyznać, że jest to chyba jedyne takie miasto gdzie każda ulica mi się podobała i miała coś w sobie. Nawet gdy trochę zboczyliśmy z trasy to nadal było pięknie.Stare miasto jest cudowne, piękna architektura i uliczki. Nowej części miasta również nie mogę nic zarzucić. Chociaż te dwie części różnią się od siebie, to obydwie mają swój urok.  


Oczywiście nie mogliśmy pominąć stadionu z racji tego, że pasją mojego chłopaka jest piłka nożna. Musieliśmy zrobić sporo kilometrów, żeby tam dotrzeć, ale było warto. Uwielbiam sprawiać mu radość.



Cieszę się, że udało mi się zjeść tradycyjne czeskie jedzenie. Miałam to w planach. Fajnie jest spróbować innych smaków niż te znane na co dzień. Muszę jednak przyznać, że Czesi nie za bardzo trafili w mój gust smakowy. Nie mogłam doczekać się polskiego jedzenia! To kocham najbardziej.


Jeśli chodzi o ten słodki przysmak to jestem naprawdę jego fanką i już tęsknie za tym smakiem. Coś pysznego. Mam nadzieje, że kiedyś uda mi się jeszcze go spróbować.

W ostatni wieczór poszliśmy zobaczyć "Tańczący dom". Atrakcja ta była oddalona o 300 m od naszego zakwaterowania, a mimo to zdecydowaliśmy się ją zobaczyć dopiero na końcu. Muszę przyznać, że bardzo ciekawy budynek.

Mam jeszcze sporo zdjęć z tego cudownego miejsca. Zostawię je jednak na wpisy z serii #mystyle. Mam nadzieje, że będziecie ich oczekiwać. 

Byliście kiedyś w Pradze?

 


➧Ed Sheeran - Shape Of You
* cytat: Phil Bosmans
32

wtorek, 14 lutego 2017

Od dziś już nic nie muszę, tylko chcę! Moja nowa praca.

Staramy się utrzymać kontrolę nad tym maleńkim skrawkiem świata,
który stworzyliśmy wokół siebie...*

Pewnie wielu z Was zauważyło, że ostatnio wpisy pojawiają się rzadziej. Jest to spowodowane tym o czym możecie przeczytać w tytule posta. Tak, znalazłam nową pracę. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Szukałam jej kilka miesięcy, nie chciałam chwytać się byle czego. Chciałam znaleźć coś co będzie mi się podobało i co będzie chociaż w jakimś małym stopniu sprawiało mi radość.


Więcej obowiązków, poranne wstawanie, mniej czasu dla siebie i bliskich. Same minusy? Oczywiście, że nie. W takim razie co jest fajnego w pracy? Przede wszystkim poczucie stabilizacji finansowej, osoby dorosłe wiedzą o czym mówię. Zawsze dobrze jest mieć swoje pieniądze, żeby móc je wydać na co się tylko chce i kiedy się chce. Moim marzeniem było spróbować pracy w sklepie odzieżowym, niestety nie miałam doświadczenia ani umiejętności, wiedziałam, że będzie ciężko. Jaka była moja radość gdy po wysłaniu cv odezwała się do mnie właścicielka sklepu! Umówiłam się z nią na rozmowę i jak się później okazało nie byłam jedyna. Przyznam, że trochę się zasmuciłam, że jest tyle kandydatek na to jedno miejsce (ok 20 dziewczyn). Rozmowa przebiegła bardzo fajnie, chociaż wiadomo nerwy robiły swoje. Wieczorem tego samego dnia, właścicielka zadzwoniła i zaprosiła mnie na dzień próbny. Ucieszyłam się ogromnie!

Na dniu próbnym było bardzo ciekawie, poznałam dziewczynę, która tam już pracuje od jakiegoś czasu. Jest naprawdę fajna. Bardzo chciałam dostać tę pracę i starałam się jak mogłam. Po skończonej pracy musiałam czekać na telefon. Czekałam ponad dwa tygodnie. Straciłam już nadzieje (w między czasie mój chłopak i ja zarezerwowaliśmy sobie podróż walentynkową, o której na pewno będzie osobny post!), aż tutaj niespodziewanie dostałam telefon, czy mogę przyjść do pracy. Byłam szczęśliwa ale jednocześnie zestresowana tym, że mam inne plany. Wszystko przebiegło super, właścicielka jest naprawdę w porządku i udało mi się z nią dogadać. Nie ma problemu z moim wyjazdem.

Pracuje w sklepie odzieżowym z końcówkami kolekcji. Może są to starsze kolekcje, ale nie do końca bym tak o tym powiedziała. Wiele razy udało mi się znaleźć rzecz (swoją drogą tanią), która była bardzo podobna do tych, które teraz możemy znaleźć w sieciówkach. Naprawdę polecam takie sklepy. 

Nie muszę chodzić do tej pracy. Nikt mnie nie zmuszał. Po prostu bardzo chciałam sprawdzić swoje siły w tej branży. Może dla kogoś to nie jest praca marzeń i wbrew pozorom nie jest to łatwa praca, ale najważniejsze to robić to co się lubi. Uwielbiam pomagać klientkom w doborze ubrań lub po prostu z nimi porozmawiać. Trzymajcie kciuki żebym nadal miała w sobie tyle motywacji i żeby praca nadal była dla mnie super!


Nikt mnie nie zmuszał do pracy i chociaż muszę dojeżdżać sporo kilometrów i codziennie tracić sporo czasu to jestem bardzo zadowolona! Nic nie muszę, sama tak zdecydowałam. To jest jedno z najlepszych uczuć. Być odpowiedzialnym za swoje czyny i robić to co się chce.

Czasami dorosły człowiek chciałby, żeby ktoś za niego zadecydował jak wtedy gdy był dzieckiem. Wszystko wtedy było takie proste, nie musieliśmy podejmować decyzji. Robiono to za nas. Ja jednak cieszę się, że jestem dorosła i że mogę brać odpowiedzialność za swoje życie. Każdy z nas powinien BARDZO starać się by robić to co chce i dążyć do spełnienia swoich marzeń.

Trzymajcie kciuki za moją nową pracę!
Życzę Wam, żebyście podejmowali dobre dla siebie decyzje.


➥ Zauważyłam, że spodobały się Wam kosmetyki do makijażu, których używam. W szczególności paletka Zoevy oraz baza pod makijaż Benefit. Można je kupić na stronie Sephory. Z tej okazji mam dla Was niespodziankę: Kody Rabatowe Sephora pochodzące ze strony Rabble. Może komuś się przydadzą.


* cytat: Paulo Coelho
53

poniedziałek, 6 lutego 2017

Mój codzienny makijaż.

A smile is the prettiest thing you can wear.

Uwielbiam czytać takie wpisy i stwierdziłam, że sama taki napiszę. Będzie to za jakiś czas fajne przypomnienie dla mnie czego używałam. Mam nadzieje, że Was również zainteresuje ten temat.
Czym dla mnie jest makijaż? Dla mnie jest to sposób wyrażania siebie, tak jak moda. Uwielbiam się dobrze ubrać, odpowiednio do mojego stylu. Tak samo mam jeśli chodzi o make-up. Maluje się po to, żeby wyrazić siebie, podkreślić swój charakter i humor, który mam danego dnia.

Sami pewnie macie tak, że w jeden dzień macie ochotę zaszaleć, a w inny wręcz przeciwnie. W ten pierwszy wspomniany przeze mnie dzień uwielbiam wymyślać przeróżne stylizacje z moich ubrań i super się wymalować. Maluje nawet kreskę i szaleje z cieniami! W inny dzień, taki bardziej leniwy, lubię siedzieć w piżamie, dresie czy w innym wygodnym dla mnie ubraniu. Nie przeszkadza mi wtedy, że jestem bez makijażu.

Dla mnie makijaż jest dodatkiem i sposobem na wyrażanie siebie. Nie muszę go mieć gdy mam zły dzień czy po prostu humoru, żeby się malować. Nie jestem typem osoby, która bez makijażu za żadne skarby nie pokaże się innym ludziom. Akceptuje siebie. I chociaż wiem, że lepiej czuje się w makijażu to będąc np. chora, nie mam zamiaru malować się tylko dlatego, że może ktoś sobie coś pomyśli. A niech sobie myśli, to nie moja sprawa.

Bardzo lubię podkreślać swoje brwi. Moje naturalne są dosyć liche i praktycznie na łukach ich nie widać. Przyzwyczaiłam się do tego i przecież nie mam co narzekać bo gdy tylko mam ochotę mogę je sobie 'dorobić'. Spotkałam się kiedyś z taką sytuacją, że osoba, która mnie znała i widziała moje brwi które 'sobie maluje' bardzo je chwaliła. Cieszył mnie ten fakt i było mi bardzo miło. Miło nie było mi wtedy gdy pewnego dnia stwierdziłam, że chcę trochę mniej je podkreślać i do tego stosowałam kredki zamiast konturówki do brwi (o której będzie później). Osoba ta od razu zauważyła różnice i widać było, że jej się nie podobało. Powiedziała nawet, że ładniej mi w tamtych brwiach. Może to i prawda, że mi ładniej ale nie o to w tym chodzi. Chce Was uświadomić, że skoro to nie są moje prawdziwe brwi to jak każdy człowiek mam prawo pokazać się światu 'normalnie' i jest to dla mnie dziwne, że niektórzy tego nie rozumieją.

Makijaż powinien być formą relaksu, zabawy. Dla mnie taki jest. Niektórzy niestety zapominają o tym. Malują się tylko po to, żeby pokazać się innym i ukryć swoje prawdziwe 'ja'. Uważam to za coś dziwnego, bo przecież każdy jest jaki jest i powinniśmy o tym pamiętać.  Po co się malować jeśli sprawia nam to trud i jest dla nas czymś nieprzyjemnym? Ja sama uwielbiam sam proces gdy wykonuje makijaż! Jest to dla mnie naprawdę relaks. Cieszę się gdy mogę pozwolić sobie na odrobinę dłuższy czas na makijaż, wtedy mogę się wyszaleć.

Przejdźmy już może do kosmetyków, które używam podczas swojego 'normalnego' codziennego makijażu. Gdy chcę go zrobić na szybko i tak, żeby mi się podobało. Jeśli spotkalibyście mnie (albo widzicie na zdjęciach) to zapewne byłabym pomalowana tymi kosmetykami. 


Zacznę może od bazy pod makijaż. Nie używałam jej przez bardzo długo, praktycznie zaczęłam jej używać dopiero chyba niecały miesiąc temu (a maluje się, tak na poważnie, odkąd skończyłam technikum). Kiedyś myślałam, że jest to zbędny kosmetyk, ale jednak widzę różnicę.

● Benefit Cosmetics The POREfessional


Słyszałam bardzo wiele dobrego o tej bazie. Mam problem z lekko rozszerzonymi porami w okolicach nosa i fajnie wyrównuje strukturę twarzy. Jest to nietani produkt dlatego kupiłam najmniejszą pojemność, żeby sprawdzić jak będzie u mnie działać. Nigdy nie miałam problemu z utrzymywaniem się podkładu ale jednak widzę, że ta baza jest w stanie utrzymać go jeszcze dłużej i w trudnych warunkach (np. podczas imprezy). Nie jest to chyba jednak kosmetyk niezbędny dla mnie. Mam go i używam ale nie wiem czy kupię ponownie.

● Bourjois, 123 Perfect Foundation


Tego podkładu używam już od kilku lat (oczywiście jest to już któreś z kolei opakowanie!).Nie mam dużego doświadczenia jeżeli chodzi o podkłady bo wcześniej używałam tylko Healthy Mix. Mój kolor to ten najjaśniejszy czyli 51. Myślę jednak nad zmianą, tak jak pisałam Wam w ostatnim poście. Lubię ten ale jednak chyba za bardzo matowi moją skórę, a ona jest już sama w sobie sucha. Co mogę o nim napisać? Jest to podkład, który moim zdaniem bardzo dobrze wygląda podczas robienia zdjęć. Sprawia, że skóra jest idealnie gładka. Pod tym względem bardzo go lubię.

●Brązujący puder w kamieniu MATT BRONZING & CONTOURING POWDER 311 NUBIAN DESERT


Tego bronzera używam już od chyba roku. Bardzo go lubię. Wcześniej używałam róż z MAC-a, który miał taki odcień, że spokojnie można było używać go do brązowienia. Chodzi mi o MAC Harmony. Był to również  fajny kosmetyk, którego używałam przez kilka lat (nadal nie zdołałam go wykończyć). Denerwowało mnie tylko to, że zbyt mocno nałożony wydawał się pomarańczowy, przy mojej karnacji było to bardzo widać. Z MAC-a przerzuciłam się na KOBO (za niecałe 20zł). To co droższe nie zawsze oznacza lepsze. Nubian Desert to naprawdę ciekawy odcień, można nim bardzo ciekawie wymodelować twarz. Uwielbiam go.

● Zoeva Caramel Melange Eyeshadow. Paleta cieni do powiek.


Jest to mój nowy nabytek w którym od razu się zakochałam. Uwielbiam te kolory. Kiedy chcę mogę zaszaleć z makijażem, a kiedy indziej mogę zrobić go bardzo minimalistycznie. Odcienie bardzo przypadły mi do gustu. Cienie są naprawdę dobrej jakości. 

● Eveline, Volumix Fiberlast Mascara Lenght & Curl Up.


Odkryłam tę maskarę przez przypadek. Podczas oglądania jakiegoś filmiku na Youtube ktoś o niej wspomniał w komentarzu i tak mnie zaciekawiła, że postanowiłam ją wypróbować. Kosztuje coś około 12 zł i jest naprawdę super! Wydłuża, podkręca, daje super kolor i to co najważniejsze nie robi efektu "pandy", czyli nie odbija się pod oczami podczas noszenia. Uwielbiam ją.

● Wodoodporna Konturówka do brwi w żelu.


Ten kosmetyk całkowicie zrewolucjonizował mój makijaż. Sprawił, że uwielbiam swoje brwi. Pisałam o nim na początku postu. Co prawda wymaga on wprawy, bo sam nic nie zdziała. Trzeba umieć dorysować brakujące włoski oraz w moim przypadku nadać kształt brwiom. Mimo to bardzo go polecam. Jak to mówią trening czyni mistrza. Ja sama jeszcze się sporo muszę nauczyć.


To tyle z kosmetyków po które sięgam intuicyjnie na co dzień. Mam jeszcze kilka innych ale nie o tym jest ten post. Mam nadzieje, że dotrwaliście do końca i że podzielicie się ze mną waszą opinią na temat makijażu.


Co sądzicie o makijażu?
Malujecie się na co dzień?



53

czwartek, 2 lutego 2017

Miłość – siła, która rozkrusza lodowce.

Posiadam tyle, a wszystko pochłania uczucie do niej.
Posiadam tyle, a bez niej wszystko jest niczym.*

Mamy luty. "Jak ten czas leci", powie pewnie nie jedna osoba. Dopiero co witaliśmy nowy rok. Drugi miesiąc w kalendarzu jest może najkrótszy, ale czy przez to jest mniej ważny?


Luty wielu osobom kojarzy się ze świętem zakochanych i z przesadą, która mu towarzyszy. Sklepy prześcigają się w pomysłach na wystawy, a restauracje oferują przeróżne oferty w ten 'wyjątkowy' wieczór. Przecież w ten dzień wymagane jest, aby coś robić i koniecznie musi to być romantyczne. Najlepiej, żeby było to coś lepszego niż robią inni i żeby widzieli jak wielkim uczuciem się obdarzamy.

Moim zdaniem to nie polega na tym. Miłość trzeba okazywać osobom, które kochamy, nie tylko od święta i nie na pokaz. Jeśli chodzi o Walentynki to odkąd pamiętam bardzo je lubiłam. Nawet wtedy gdy nie byłam w związku. Dla mnie jest to bardzo radosne święto. Mimo tych wszystkich sztucznych rzeczy i okazywania uczuć publicznie ma coś w sobie. Przypomina nam o tym, jak ważna jest Miłość w naszym życiu i ile znaczy.


Jestem teraz w związku. Trwa on już ponad cztery lata. Dla jednych to mało dla drugich bardzo dużo. Ja zawsze mam problem z odpowiedzią na to pytanie. Z jednej strony jestem dłużej ze swoim mężczyzną niż przeciętna gimnazjalistka ze swoim chłopakiem (czyli kilka miesięcy), a z drugiej do małżeństwa z długoletnim stażem (czyli jakieś 30 lat) naprawdę nam daleko. Co chcę przez to powiedzieć? Nie ważne ile jest się ze swoją ukochaną osobą, ważne jest to, żeby cały czas być dla siebie wsparciem i wspólnie patrzeć w przyszłość.

W miłości chodzi przede wszystkim o to, żeby się nawzajem rozumieć. Nie trzeba być ideałem, bo takich nie ma. Po prostu trzeba starać się być najlepszą wersją siebie. Bardzo ważne w związku jest zaufanie i szczerość, bez tego nie ma tak naprawdę prawdziwego uczucia. Takie jest moje zdanie. Powinniśmy się szanować i nawzajem sobie pomagać.


Mój mężczyzna ma zupełnie inne zainteresowania niż ja (z jednym wyjątkiem! Razem lubimy jeździć na mecze piłki nożnej). Mimo to mnie wspiera w tym co robię i wie, że jest to dla mnie ważne. Wiele razy się poświęcał i chciał mi pokazać, że warto. Wierzy, że to co sobie wymarzyłam ma sens. Za to Go kocham. Jest moim partnerem i jednocześnie przyjacielem. Taka relacja jest najlepsza!

Bardzo ciężko byłoby mi spełnić niektóre z moich marzeń gdyby nie On. Z nim wiele podróżowałam i zobaczyłam piękne miejsca. Jest nawet na wielu zdjęciach na moim blogu. On pokazuje mi, że jeśli się bardzo chce to można wszystko osiągnąć. Jestem wdzięczna za to, że go mam. Wiele razem przeszliśmy. Wiele przygód mamy za sobą, ale wiem też, że bardzo wiele przed sobą.

Dobrze jest ubrać w słowa emocje, które się czuje. Może jeszcze nie wiecie, a przynajmniej nie wszyscy ale czasami pisze wiersze. O miłości mam naprawdę sporo. Chętnie się z Wami podzielę jednym z nich.

Tak nigdy nie było
To jest taki strach
że mi Ciebie zabraknie
I mi będzie Ciebie brak

Niczego się tak nie boje
Jak tego że Ty
Jednak stwierdzisz, że beze mnie 
chcesz prześnić swoje sny
Jak tego, że Twoich moje
nie zobaczą już oczy
Jak tego, że bez Ciebie
będę zasypiać w nocy

Nigdy tak nie było
Nie wiem co robić
Może Twoją żoną pozwól mi się zgodzić
być.

Według Wikipedii jest uważana za "sens życia człowieka". Każdy chciałby mieć kogoś kto go kocha. Prawie każdy kogoś takiego ma i nie jest to "druga połówka" tylko rodzina i przyjaciele, którzy zawsze są blisko nas. Należy o tym pamiętać. Często przez to święto, które wypada w połowie lutego o tym zapominamy. Próbuje nam się wmówić, że będziemy szczęśliwi tylko będąc z kimś i że bez tego jest beznadziejnie. Nie jest tak i nie wolno tak myśleć! Jest wiele osób, które nas kochają i które my kochamy. Warto się skupić na pielęgnowaniu relacji z takimi ludźmi, zająć się sobą, swoją pasją, a ta miłość na którą tak czekamy na pewno się pojawi. Jeśli szuka się czegoś na siłę to zazwyczaj zapomina się o sobie, a najważniejsze w budowaniu relacji z drugą osobą jest to, jak postrzegamy siebie. Musimy lubić siebie.


Dlaczego wymagamy od obcego nam człowieka, żeby nas pokochał
skoro nawet my sami się nie lubimy?



➥ Może kogoś to zainteresuje. Na stronie Rabble można znaleźć fajne kody rabatowe. Tym razem mogę polecić Wam Kody Rabatowe Sephora. Może macie w planach jakiś zakup? Ja nadal waham się nad pewnym podkładem, bo mój obecny już się powoli kończy. Szukam w miarę dobrze kryjącego i nadającego się do cery suchej.
* cytat: Johann Wolfgang von Goethe
58

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Spełniłam kolejne marzenie! Koncert PALUCHa w Krakowie.

Zostań moim przyjacielem, bo w moim życiu za dużo wrogów już
A wszyscy, których jestem pewien, oni są ze mną, będą jak anioł stróż.*

W końcu to zrobiłam! Usłyszałam go na żywo! Każdy fan wie jak to jest gdy może usłyszeć i zobaczyć swojego ulubionego artystę. Jeśli czytacie moje posty i zwracacie uwagę na muzykę, którą dodaje na końcu to wiecie, że bardzo lubię polski rap. Ostatnio najczęściej słucham Palucha. Uwielbiam jego muzykę i teksty. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie każdy lubi ten rodzaj muzyki. Ja też nie każdy gatunek lubię. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam być na jego koncercie w sobotę, który odbył się w Krakowie w klubie Kwadrat. To było mega przeżycie! Może ktoś z Was też był?


Miałam bardzo dobre miejsce, stałam pod samą sceną, na środku. Miałam taki widok, że lepszego nie mogłam chyba sobie wymarzyć. Opłacało się stać tam ponad 2 godziny i zajmować miejsce (czego się nie robi dla fajnych emocji!). Nie byłam sama, byłam ze znajomymi i przyjaciółmi. Wszystko było dobrze, jak już wspomniałam mieliśmy super miejsce. Na początku koncertu trochę się zdenerwowałam bo chłopak za mną strasznie się przepychał. Na szczęście później (gdy już nikt nie zwracał na niego uwagi, przestał). Starałam się nim od początku nie przejmować, bo po co psuć sobie koncert! Skupiłam się na tym gdzie jestem, chciałam przeżyć i zapamiętać jak najwięcej.


Bardzo nie lubię gdy ktoś mówi o rapie nawet go nie słuchając. Myślenie stereotypowe jest bardzo złe. Jest dużo raperów, których unikam szerokim łukiem, ale też są utwory, które mogę słuchać cały czas. Wiem o tym, że niektórych odrzucają wulgaryzmy, które nie raz się pojawiają w tekstach. Dla mnie, gdy nie jest to oczywiście przesadzone, jest do zaakceptowania. Lubie szczere teksty. Dla mnie słowa naprawdę mają znaczenie. Twórczość Palucha mogę Wam naprawdę polecić. Szczególnie dwie ostatnie płyty. 

video  video video

Nie stałam cały czas z telefonem w ręce dlatego nagrałam tylko takie krótkie momenty. Fajnie mieć chociaż taką pamiątkę (oczywiście nie licząc super emocji, które mi towarzyszyły!).

Filmik na Instagramie Palucha :klik:


Macie swoich ulubionych artystów? 
Spełniliście już jakieś swoje marzenie w tym roku?

cytat: Paluch (♫ W moim życiu)
42

środa, 25 stycznia 2017

Moja nowa torebka ♥ Guess ISABEAU

Każdy dzień jest pokazem mody, a świat wybiegiem.*

Witajcie, wypadałoby się przywitać gdyż dosyć dawno mnie tutaj nie było. Wcześniej częściej pojawiał się wpisy na moim blogu, mam nadzieje, że mi to wybaczycie. Nie będę się tłumaczyć, sama tego nie lubię u innych. Po prostu każdy wie na pewno jak jest; różne obowiązki i sprawy, które chce załatwić, zajmują mój wolny czas.

Chce aby mój blog był o tym co mnie interesuje i żeby pojawiały się tutaj naprawdę ważne dla mnie wpisy. Nie chcę zaśmiecać go byle czym, dlatego gdy mam pomysł na post to piszę. Nie zmuszam się. 

Dzisiaj chciałabym napisać dosyć nietypowo, o mojej zdobyczy, którą niedawno udało mi się kupić. Kto śledzi mnie od dłuższego czasu ten wie, że nie często się to zdarza. Moje zakupy przeważnie są bardzo przemyślane i sto razy się zastanowię zanim coś trafi w moje ręce. Tak też było w przypadku tej torebki. Szukałam długo (rok to chyba naprawdę dużo) odpowiedniej dla mnie torebki. Wiele razy byłam już bliska kupna pewnych modeli ale rezygnowałam. 


Tę torebkę widziałam już jakiś czas temu, miałam ją w obserwowanych rzeczach na Zalando. Zastanawiałam się tak długo, że w pewnym momencie została wykupiona. Było mi przykro, ale  jak to mówią, pewnie nie była mi pisana. Jak to się stało, że znalazła się w moich rękach? To bardzo proste, zaznaczyłam żeby przyszło mi powiadomienie o dostępności i gdy tylko się pojawiła to ją zamówiłam. Miałam już akurat inną, którą kupiłam i musiałam wybrać. Nie zastanawiając się długo od razu wiedziałam, która skradła moje serce. Wahałam się tylko dlatego, że bardzo różniły się cenowo. 


Stwierdziłam, że skoro kupuję torebkę, która ma mi służyć na lata to warto zainwestować. Wybrałam model Guess ISABEAU, a jeśli kogoś by interesował dokładny numer to proszę: GU151H0JU-Q11.


Od razu ją polubiłam. Jest dokładnie taka jak chciałam. Zdjęcia są robione w Krakowie, jak już wiecie jest to jedno z moich ulubionych miast. Mam nadzieje, że torebka będzie mi dobrze służyć. Wy macie swoje ulubione torebki? Często zmieniacie, czy jednak kupujecie na dłużej?

➧ Ed Sheeran - Shape Of You
* cytat: Coco Chanel
64

sobota, 14 stycznia 2017

Szycie inspiruje moje życie.

Staramy się utrzymać kontrolę nad tym maleńkim skrawkiem świata, który stworzyliśmy wokół siebie *
Długo zbierałam się do napisania tego wpisu. Jest on dla mnie naprawdę ważny. Podzielę się z Wami moją pasją, którą od jakiegoś czasu mam w planach rozwijać na poważnie.

Ci co śledzą mnie dłużej na pewno wiedzą, że bardzo interesuje mnie moda, ubrania, kroje i stylizacje. Nie jest to jednak typowo "zainteresowanie modą" jakie ma większość nastolatek, które najchętniej ubierałyby się jak dziewczyny z tumblr'a czy manekiny ze sklepowych witryn. Dla mnie jest to coś więcej. Chce wiązać z tym swoją przyszłość.

.
Od bardzo dawna chciałam nauczyć się szyć, nawet w dzieciństwie miałam swoją maszynę do szycia przystosowaną do dzieci. Niestety pewnego dnia przecięłam kabel i przestałam. W późniejszych latach uwielbiałam obserwować prace innych ludzi i mega mnie to inspirowało. Też tak chciałam, ale chyba brakowało mi odwagi. 

Podążając za swoimi marzeniami w 2014 roku zapisałam się na zajęcia w Krakowskich Szkołach Artystycznych, a dokładnie na Artystyczne Projektowanie Ubioru (SAPU) była to dla mnie super przygoda ale niestety chyba nie do końca się w tym artystycznym projektowaniu odnalazłam. Zrezygnowałam bo zauważyłam, że to tym na czym chcę się teraz skupić jest szycie. SAPU to zapewnia i podkreślają, że nie trzeba umieć szyć, żeby u nich studiować ale ja bez jakiejkolwiek wiedzy źle się czułam wśród osób po szkołach krawieckich. Po pierwszym semestrze wzięłam urlop dziekański na rok i po tym czasie znowu wróciłam. Okazało się, że moja nowa grupa miała na pierwszym semestrze podstawy szycia, a ja nadal jestem w lesie. Zdecydowałam, że zrezygnuje. Wyjechałam na jakiś czas za granicę gdzie mieszkałam i pracowałam.  W październiku wróciłam do Polski i chcę tutaj już zostać. Staram się rozwijać i mam nadzieje, że mi się uda. 
Trzymajcie za mnie kciuki!

.
Jak już pisałam, ten post jest dla mnie bardzo ważny. Mam wrażenie, że zaczyna on pewien rozdział na blogu i w moim życiu. Mam też ogromną nadzieje, że Ci, którzy śledzą mnie od dawna i są przyzwyczajeni bardziej do moich przemyśleń niż do postów związanych z modą i szyciem, ze mną zostaną i że moje posty tego typu się im spodobają. Będą to bardzo ważne dla mnie wpisy. Chce też oczywiście zapewnić, że posty z moimi przemyśleniami będą się również pojawiać na blogu. Bardzo lubię dzielić się moimi myślami z Wami i czytać Wasze opinie. 

Już niedługo dodam post o pierwszej rzeczy, którą udało mi się uszyć. Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Byłoby mi bardzo miło jeżeli ktoś chciałby śledzić moje poczynania w tym kierunku i dziękuję tym, którzy są ze mną już od dawna (♥). Bardzo mnie motywuje i sprawia, że mam wrażenie że o co robię ma sens.


Nie mogłam się powstrzymać i musiałam podzielić się z Wami tym zdjęciem. Prawie skończyłam szyć swoją pierwszą spódnicę. Mam nadzieje, że będziecie czekać na post o niej. Tam napiszę z jakich materiałów powstała i pokażę więcej zdjęć.

Zapraszam Was na mój Instagram, chętnie pooglądam Wasze.
Follow my blog with Bloglovin


Paluch - W moim życiu
* cytat: Paulo Coelho
64

piątek, 6 stycznia 2017

Prawdziwych przyjaciół poznaje się... w szczęściu.

My nie tyle potrzebujemy pomocy przyjaciół co wiary,
że taką pomoc możemy uzyskać. *
Dzisiaj może nie będzie tak bardzo optymistycznie jak zawsze. Czym to jest spowodowane? Moimi przemyśleniami. Czasami zdarza się tak, że życie nie układa się po naszej myśli. Niby wszystko jest dobrze, a jednak tęsknimy za czymś

Przyjaciel. Kto to właściwie jest? To osoba, która jest z nami w najgorszych momentach naszego życia; wspiera nas, służy swoją radą i obecnością. Zawsze możemy liczyć na taką osobę. Cieszymy się, że mamy się komu wygadać, wiemy że ta osoba nas wysłucha. Jest nam wtedy lepiej.

Wszystko ładnie, pięknie. Zastanówmy się czy w takiej sytuacji można już mówić, że ktoś jest naszym przyjacielem? Moim zdaniem nie do końca. Musimy się zastanowić jak ta osoba reaguje na nasze szczęście. Czy cieszy się razem z nami, szczerze nam gratuluje i sama przez to jest szczęśliwsza? Jeśli nie, to co to za przyjaciel.

Niekiedy jest tak, że ludzie cieszą się, że nam się nie udaje. Uwielbiają słuchać jak to nam w życiu jest źle i jakie mamy problemy. Dowartościowują się przez to i ich życie na tle naszych zmartwień wygląda lepiej. To nie jest przyjaźń. "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w szczęściu, bo tylko nieliczni potrafią znieść nasze sukcesy". Jeśli się  tak naprawdę zastanowić nad tym stwierdzeniem to jest jak najbardziej prawdziwe. Nie każdy potrafi cieszyć się z czyjegoś szczęścia, szczególnie gdy w jego życiu nie jest za ciekawie. Tak potrafią robić tylko przyjaciele, dla których nasze szczęście jest naprawdę ważne, bo nas kochają. 


Jest jeszcze jedno powiedzenie, które jak się domyślam wszyscy znają: "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", ja się z nim jak najbardziej zgadzam ale dołożyłabym tam również "i w sytuacji kiedy jesteśmy szczęśliwi". 

Moja refleksja na ten temat skłoniła mnie do napisania tego wpisu. Może będzie on trochę chaotyczny ale na pewno będzie szczery. Mam nadzieje, że skłoni Was do przemyśleń i zastanowienia się nad tym czy Wasi przyjaciele cieszą się z Waszego szczęścia oraz czy Wy jesteście prawdziwymi przyjaciółmi.


* cytat: Epikur
38

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 roku. Rok podróży i zmian.

Nowy Rok - nowych 365 szans na szczęście. *

Post podsumowujący ubiegły rok wcale nie jest taki prosty do napisania. Tyle się wydarzyło, tyle udało mi się odnaleźć, że nie sposób wszystkiego zapamiętać. Postaram się przypomnieć najważniejsze rzeczy z minionego roku. Mam nadzieję, że będzie to dla Was ciekawe. Sama z przyjemnością do tego powrócę!

2016 rok był dla mnie pełen przygód i nowych decyzji. Jedną z nich było założenie bloga i dzięki temu teraz to czytacie. Dla mnie było to coś naprawdę ważnego. Mam nadzieję, że w następnych miesiącach, latach, blog oraz ja będziemy się rozwijać. 


● W styczniu, w końcu udało mi się pojechać na narty! Nigdy wcześniej nie jeździłam. Trochę się poobijałam, kilka razy wywróciłam ale było warto! Na pewno jeszcze kiedyś się wybiorę. Zdjęcia :klik: :klik:

● Walentynki spędzone w miejscowości Busko-Zdrój, o tym pisałam tutaj. Jest to równocześnie pierwszy post na blogu.

● W wakacje byłam pod namiotami ze znajomymi. Co prawda był to mój pierwszy raz ale na pewno nie ostatni! Gorąco polecam.

● Swój urlop spędziłam w Zakopanem, pisałam o tym :tutaj:. To piękne miasto odwiedziłam również zimą, o każdej porze ma swój urok. Pisałam o tym w ostatnim poście, jeśli jeszcze nie widzieliście zapraszam :tutaj:

●Odwiedziłam "Wyspę Kwiatów". Wyspa Mainau jest położona przy jeziorze Bodeńskim w Niemczech. Pięknie tam jest latem. Wszędzie są kwiaty i piękne drzewa, które jak wiecie uwielbiam. Nie pisałam o tym wcześniej. Kilka zdjęć z tego wyjazdu możecie zobaczyć tutaj: :klik: :klik: :klik: :klik: :klik:

● Odwiedziłam, po raz kolejny, Kraków, pisałam o tym np. :tutaj: oraz austriacką stolicę, możecie poczytać o tym :tutaj:

● Byłam w kopalni srebra Schwaz w Niemczech. Kiedyś była to największa kopalnia średniowiecznej Europy. Nie ma tam już srebra ale i tak robiła wrażenie. Zdjęcia: :klik: :klik: :klik:

● Cieszę się, że udało mi się zobaczyć również skocznie narciarskie: Erdinger Arena w Oberstdorfie klik: :klik: i Bergisel w Innsbrucku :klik: :klik:, na których rozgrywany jest coroczny Turniej Czterech Skoczni.

● Neuschwanstein - Zamek jak z bajki. 
Najpiękniejszy zamek jaki kiedykolwiek widziałam :tutaj:

●Udało mi się zobaczyć największy pod względem przepływu wodospad w Europie- Rheinfall. Położony jest na przełomie Renu w miejscowości Neuhausen am Rheinfall, kanton Schaffhausen w Szwajcarii. :klik: :klik:

● W Szwajcarii odwiedziłam Zurych :klik: :klik:, a w Austrii Innsbruck, o tym drugim pisałam na blogu tutaj.


Rzeczy związane z modą...

●Chodziłam na zajęcia w Krakowskich Szkołach Artystycznych, na których uczyłam się projektowania ubioru. Niestety nie ukończyłam tej uczelni. Ale opowiem Wam o tym przy innej okazji. Jeśli chodzi o moją pasję do mody to nadal ją mam i działam w tym kierunku! O zajęciach pisałam np. tutaj.

● Mój różowy sweter, który tak naprawdę jest swetrem mojej mamy i ma ponad 20 lat. Zobaczyłam "go" u znanej blogerki modowej, Chiary Ferragni. To miłe uczucie. Pisałam o tym :tutaj:

● Mój sweter po kostki i stylizacja z pokazu Louis Vuitton. :tutaj:

● Moja koszula z Zary, która urzekła mnie krojem i jakością. :tutaj:

● Ulubiony malinowy płaszcz :tutaj:

● Kupiłam swoją pierwszą maszynę do szycia i już uszyłam swoje pierwsze rzeczy. Jestem z tego naprawdę dumna i mam nadzieję, że w tym roku uda mi się jeszcze więcej nauczyć. Trzymajcie kciuki! To była taka moja mała tajemnica, o której nie pisałam na blogu.


Czy było coś w 2016 roku co zmieniło moje podejście do życia?

Tak, dwa słowa: Slow Life. Przeczytałam bardzo dobrą książkę na ten temat, autorki bloga: styledigger.com, który swoją drogą bardzo polecam. Te słowa zmieniły moje podejście i sposób postrzegania mojego życia. Przystopowałam i czuje się z tym naprawdę dobrze! Slow Life i Slow Fashion to pojęcia, które naprawdę bardzo mocno zmieniły moje nastawienie do niektórych spraw.

Muzyka i filmy, które pozostaną ze mną na dłużej:

Dziele się z wami słuchaną przeze mnie muzyką na bieżąco w postach, ale z miłą chęcią przypomnę te, które na pewno zostaną w mojej pamięci. 

● Paluch, płyty: "10/29" i "Ostatni Krzyk Osiedla" , uwielbiam polski rap z przekazem. Może dla niektórych to tylko nucenie czegoś i przeklinanie ale dla mnie niektóre teksty są naprawdę wartościowe. Wybieram się na koncert w styczniu i już nie mogę się doczekać. 

● Odkryłam ją praktycznie pod koniec roku, ale zakochałam się, mowa tutaj o piosence Jon Henrik Fjällgren - Daniel's Joik. Naprawdę emocjonująca. Polecam z całego serca.

● Moim odkryciem, który pokazała mi moja siostra (będzie to czytać więc całusy dla niej!), jest głos Natalii Zastępy. Możecie posłuchać jej wykonania "Mario, czy już wiesz" lub "Labrinth". Dziewczyna ma 14 lat. Żaden głos od bardzo dawna nie zrobił na mnie takiego wrażenia.

Filmów nie mam za wiele, a może inaczej, nie będzie to konkretny film, który polecę ale kanał na YouTubie.

● Chciałabym polecić wam Grupę Filmową Darwin, ich humor może nie każdemu przypadnie do gustu ale mnie naprawdę bawi. Szczególnie niektóre "Wielkie Konflikty".


Ważne dla mnie posty:

● Łatwizna, a może trudz(/c)izna? Każdy z nas podejmuje wybór.
● Odważ się żyć!
● 5 rzeczy o których zapominamy.
● Mogę zrobić cokolwiek ale nie wszystko.
● Czy warto wyjść ze strefy komfortu? Czas na zmiany!
● "Czarno to widzę" czyli trochę o Czarnym Piątku (Black Friday)
● Jak poznać lepiej drugiego człowieka?

Jeżeli chodzi o blog to na dzień dzisiejszy mam 57 obserwatorów.
Jestem bardzo szczęśliwa! Dziękuje, że jesteście ze mną.

Rok już się skończył. Pisząc to podsumowanie naprawdę wiele rzeczy sobie przypomniałam. To był naprawdę ciekawy rok jeśli chodzi o podróże. Mam nadzieję, że ten będzie równie dobry!

Chciałabym złożyć Wam życzenia noworoczne, ale nie takie oklepane jak można znaleźć praktycznie wszędzie. Chciałabym życzyć Wam z całego serca, moi Czytelnicy, żeby ten rok był naprawdę udany, żebyście pod koniec 2017r. mieli mnóstwo pięknych wspomnień! Tym z Was, którzy piszą bloga, życzę motywacji i chęci do dalszego prowadzenia bloga. 


Uśmiechajcie się częściej i otaczajcie się ludźmi,
którzy ten uśmiech wywołują.


* cytat: Aldona Różanek

58

piątek, 30 grudnia 2016

W poszukiwaniu śniegu: Zakopane

Ani ludzi, ani świata nie widzimy takimi, jakimi są, 
ale takimi, jakimi widzieć się nauczyliśmy. *

Dzisiejszy post będzie na luzie i mam nadzieję, że zarażę Was pozytywną energią. Za oknem jest szaro i ponuro. Nie jest to najpiękniejszy widok. Jest zima i bardzo chciałam zobaczyć śnieg. Co to za zima bez śniegu? Postanowiłam udać się w miejsce, gdzie go znajdę. W środę byłam w Zakopanem. Cieszy mnie to ogromnie, w końcu zobaczyłam śnieg. Szkoda, że nie mogliśmy cieszyć się nim podczas świąt. Bardzo lubię siedzieć w domu i oglądać kiedy pada.


Nie była to moja pierwsza wizyta w tym pięknym miejscu. Byłam tam m.in. na urlopie w tym roku, pisałam o tym tutaj. Inspiruje mnie to miasto! O każdej porze roku ma coś w sobie.


Uwielbiam takie chwile, uwielbiam się z nich cieszyć. Trochę radości z małych rzeczy każdemu się przyda. Niektórzy narzekali, że zimno, że pada śnieg, że mokro... Mamy zimę więc jak ma być? Cieszmy się z tego co mamy w danej chwili zamiast na wszystko narzekać. Trzeba nauczyć się szukać pozytywnych stron każdej sytuacji, a nie tylko zawsze wszystko widzieć w czarnych barwach. Zgadzacie się ze mną?

  

Uśmiechaj się częściej! 



➧ Emeli Sandé - Read all about it
* cytat: Stefan Pacek
47